Krótko, bo jak na razie krótko, za co przepraszam i za błędy tak samo~!****
Odzyskiwałam powoli przytomność i starałam się uchylić powieki by coś ujrzeć, ale to też na nic. Po sekundzie udało mi się otworzyć lekko oczy, by po chwili je zamknąć. I tak nic ciekawego nie zauważyłam, z wyjątkiem ciemności, która jak na nazłość też musiała być "rozmazana". Chociaż nie wiem czy to adekwatne słowo, ale mniejsza z tym.
Głowa strasznie mnie bolała, jednak udało mi się lekko podnieść i dodatkowo ogarnąć wzrokiem pomieszczenie, w którym obecnie przebywałam.
Była to jakaś rudera. Stare, zniszczone i zakurzone pomieszczenie o popękanym tynku i zniszczonej podłodze. Ja zaś leżałam, na jakimś dziurawym materacu. Nawet nie wiem jak się tu znalazłam i kto mnie tu przytargał ?
Spojrzałam z trudem w bok i dostrzegłam zarys jakiejś sylwetki. Niestety ręce, na których się podpierałam musiały mi oczywiście odmówić posłuszeństwa.
Jak na nazłość, nosz cholera!
Opadłam na materac leżący na podłodze, więc takowa zaskrzypiała. Znowu zamknęłam oczy, słysząc czyjeś kroki w moją stronę.
Takowa osoba skradała się cicho, trochę jak kot. Kiedy kroki ustały, poczułam na swoim policzku czyjąś chłodną dłoń. Po moim ciele, przeszedł zimny i nieprzyjemny dreszcz. Nawet się nie bałam, tylko zdenerwowałam. Tak czy siak, nie zależało mi na własnym życiu, ale ta sytuacja z lekka mnie przerażała.
-Och Kathrine, jak zwykle z Tobą same problemy-westchnął nieznajomy. Po głosie dało się wywnioskować, że jest to mężczyzna, a może raczej chłopak z zbliżonym wieku do mojego. Skądś kojarzyłam ten głos, ale nie pamiętam skąd.
Kiedy ręka tej osoby, cały czas gładziła mój policzek, lekko się zdenerwowałam. Instynktownie odtrąciłam rękę tej osoby, przez co usłyszałam tylko stłumiony śmiech.
Tym razem otworzyłam oczy i zobaczywszy nieznajomego, obdarzyłam go gniewnym spojrzeniem.
A jednak ! Znam tego chłopaka, jest w moim wieku i chyba chodzi ze mną do szkoły, tylko.... co ja z nim tutaj robię ?!
Chciałam coś powiedzieć, ale głos uwiązł mi w gardle. Nie byłam w stanie wypowiedzieć ani słowa. Musiałam wyglądać komicznie, z otwartymi ustami, bo chłopak się zaśmiał.
Na jego ustach widniał serdeczny i miły uśmiech. On z tego co pamiętam miał na imię Mateusz, chyba ? Sama nie wiem... nie zapamiętałam go o dziwo. W sumie ja niezbyt integrowałam się z ludźmi w szkole. Nie chciałam nawet tego robić, nie znosiłam ich w pewnym stopniu, a z drugiej strony ubóstwiałam.
Jednak to w tej chwili nie ważne. Jak już wspomniałam, ważniejszą rzeczą jest odpowiedź na pytanie- Co ja do jasnej cholery tutaj robię ?!
Najchętniej bym go teraz zmusiła do gadania, ale każdy nawet najmniejszy ruch, sprawiał mi ból. Spojrzałam jeszcze raz na niego ze złością, a ten jak gdyby nigdy nic- Sobie koło mnie siedzi i teraz bawi się moimi włosami. Obiecuję, jeszcze chwila a utłukę gościa.
-No już nie złość się Kathrine. Złość piękności szkodzi-mruknął szatyn. Tak miał czarno-brązowe oczy i długie brązowe włosy. Naprawdę, tylko jak wstanę to mu przywalę zanim odejdę. Obiecuje mu to.
Warknęłam coś pod nosem, bo tylko tyle udało mi się powiedzieć. Obraz był już mniej rozmazany niż na początku, jednak wolałam nie ryzykować ze wstaniem, jak na razie.
~Idiota~pomyślałam na wstępie. Lepiej, żeby nikt nie znał dalszej treści moich myśli, bo by się załamał z pewnością.
-Jak już będziesz lepiej się czuć, to porozmawiamy-oznajmił Ton jego głosu był bardzo poważny. Trudno było wywnioskować o co mu chodzi. Nawet go nie znam, za dobrze...
Wiem tylko, że chodzi ze mną do jednej klasy w liceum, to wszystko. Obiecuje, że jak wstanę to wszystkiego się od niego dowiem i solidnie mu przywalę, za moje obecne położenie.
-Nie będę z tobą rozmawiać-chrząknęłam, zwracając tym samym na siebie uwagę.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDziwniejszy od piosenek moich i Saiki? :o
UsuńBędzie jeszcze dziwniej :-:
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńNo wiem :-:
UsuńŻe tak się wyrażę.. Prolog mnie bardziej urzekł.
OdpowiedzUsuńGdy go czytałam przypomniała mi się pewna osoba. Napisany był na prawdę wspaniale.. tak realistycznie.
Bardzo mi się spodobał, jest taki z lekka pesymistyczny, co tylko dodaje mu uroku xD
Brak mi słów, żeby opisać to, jak wielkie zrobił na mnie wrażenie..
Przechodząc do tego rozdziału..
Ciekawi mnie dlaczego ten cały Mateusz się zainteresował Kathrine..
Rozumiem jej reakcję.. dziewczyna jest sama, zawsze taka była
Przyzwyczaiła się do tego, że ludzie ją wykorzystują lub mają po prostu w dupie, aż tu nagle zjawia się jakiś chłopak, który ją ratuje.
Ja na jej miejscu byłabym skołowana i pewna tego, że mój 'wybawca' chce mnie wyśmiać, poniżyć, najpierw zyskując moje zaufanie..
No cóż, czekam na następny rozdział i tym samym wyjaśnienie sprawy
Pozdrawiam, Viv
Również pozdrawiam, a następny rozdział będzie dziwniejszy e.o
Usuń:)
Nie mogę się już doczekać ^^
OdpowiedzUsuńChociaż ty... ;-;
UsuńKochana, wiesz, że ja lubię twoje opowiadanka, ale tu była masa powtórzeń! ;)
OdpowiedzUsuńPoza tym fajne!
Imię głównej bohaterki to Katherina? Jeżeli tak, to moja imienniczka <3
Chcę więcej, bo juz prolog mnie zauroczył, a po tym rozdziale jestem na TAK! ;)
Pisz, pisz ;)
Pozdrawiam ;)
Przepraszam, że teraz komentuje twoje rozdziały ale wieczorem je ogarniałam i teraz postanowiłam je napisać.
OdpowiedzUsuńTu muszę przyznać ci rację... Świat jest okrutny i zły, a ludzie w ogóle nie starają się tego zmienić. Czasem chciałoby się po prostu uciec stąd i nigdy więcej tu nie wracać. Nie którzy ludzie popełniają samobójstwa z powodu tak zwanego "Bólu istnienia" a inni uciekają tworząc swój mały świat gdzie jest w miarę lepiej. O tym myślę czytając to opowiadanie. Jest po prostu genialne.A błędy? jakoś tego nie zauważyłam.
Katherina też mi przypadła do gustu. Twardo stąpa po ziemi chodź ma pesymistyczne podejście do życia, ale ogółem jest fajna.
Czekam na kolejny rozdział...
Pozdrawiam