-Nie rób takiej miny-zaśmiał się szatyn. Miałam ochotę go jeszcze bardziej zatłuc, jednak nie miałam takiej możliwości.
-Odwal się, ode mnie-warknęłam. Może jak będę "nieuprzejma", w sumie taka jak zawsze, to się odpieprzy?
-Oj Kat, przestań już-westchnął doprowadzając mnie do białej gorączki. Zamknęłam oczy, wzięłam dwa głębokie wdechy i policzyłam w myślach do dziesięciu, jednak to nic nie dało. Zabiję, po prostu zabiję jak w tej chwili nie zamilknie i nieprzestanie się uśmiechać, jak kretyn.
-Nie nazywaj mnie tak!-wybuchłam, po chwili. Jedną ręką kurczowo zacisnęłam w pięść. Trochę szczypało, ponieważ była to ta dłoń, w której ściskałam wcześniej szkoło. Jednak teraz byłam w stanie wykonać tylko taki ruch.
-Czyli, nadal mnie nie pamiętasz ? No wiesz, może oprócz szkoły...?-spytał ze smutkiem, a przynajmniej tak mogło by się dawać. Spojrzałam na niego jak na idiotę. Jak mogłabym go znać ?! Jakbym go znała, to pewnie bym go zapamiętało. Lekko się w tej chwili wzdrygnęłam na myśl, że to pewnie jakiś wariat.
Z jednej strony ogarniał mnie strach przed tym co może mi zrobić, a z drugiej strony miałam naprawdę ochotę boleśnie go potraktować, za wpakowanie mnie w to gówno.
-Oczywiście, że nie-mruknęłam, starając się zachować, tak zwany-Udawany spokój. Nawet w miarę mi to wychodziło.
-W sumie, to mieliśmy wtedy z jakieś pięć lat. Jest to bardzo możliwe, że mnie nie pamiętasz-westchnął gładząc jedną dłonią po moim policzku. Nawet nie wiem czemu, ale momentalnie musiałam się zrobić czerwona na twarzy. Oddech mi przyśpieszył, powietrze robiło się coraz cięższe i coraz goręcej było.
Spojrzałam mu głęboko w oczy i odtrąciłam z trudem jego rękę od siebie. Nie będzie mnie dotykał, jednak nie mogłam odwrócić od niego spojrzenia. Coś mnie przyciągało w jego oczach. Sama nie wiem, co ?
~Idiota~znowu przemknęło mi przez głowę, ale z drugiej strony w sumie to mi pomógł. Wolę nie wiedzieć, co by mi "rodzice" zrobili za mój stan.
To przez nich się tak czułam, to po części przez nich stoczyłam się na dno. Dbają o mnie tylko z jednego powodu, a mianowicie chodzi o utrzymanie rodziny w przyszłości. Z zamyśleń wyrwał mnie głos chłopaka.
-Od naszego ostatniego spotkania, sytuacja się i Ciebie pogorszyła ?-westchnął z ciekawością.
-Po pierwsze- Widzieliśmy się ostatnio w szkole, po drugie-Wiesz, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła ?-zadałam pytanie retoryczne. Wiadomo jaka jest odpowiedź. Może na chwilę się zamknie ?
Chociaż w sumie, chciałabym się wszystkiego dowiedzieć, np. Czego on ode mnie chce ? O co mu do jasnej cholery chodzi, z tym dzieciństwem ?!
Nie mam ochoty do tego wracać. Nienawidzę tamtego okresu w moim, jakże krótkim życiu.
Jak na razie siedzieliśmy w ciszy. Mateusz wyglądał jakby się nad czymś wyraźnie zastanawiał. Przez jakiś moment między nami trwała ta głucha cisza, jednak on musiał zabrać głos.
-Kiedyś spotkaliśmy się przy tym właśnie domu. Pamiętam, że miałaś wtedy pięć lat i uciekłaś z domu-odparł w końcu.
Niby pamiętałam tamten okres, a jednocześnie nie chciałam pamiętać. Nie kojarzyłam, abym wtedy kogoś spotkała. Często uciekałam z domu, już nawet jako dziecko. To by mogło znaczyć, że mnie obserwował, czy jak ?!
-Zobaczyłem Cię jak bujałaś się na huśtawce, przy tym domu. Rozmawialiśmy wtedy trochę-odparł, tłumacząc się i tym samym znowu to mojej głowy, napłynęła fala myśli. Podparłam się na rękach do pozycji siedzącej. W głowie ciągle mi się kręciło, jednak zignorowałam ten fakt.
-Jednak to nadal nie tłumaczy co ja tutaj robię ?-warknęłam.
-Pewne osoby mnie o to poprosiły, a zresztą sam bym to z chęcią zrobił-odpowiedział uśmiechając się, znowu... Ech jak ludzie potrafią być wkurzający czasem.
-Że kurwa jak ?! Jakie osoby?-no cóż, wymsknęło mi się. Bywa, ma problem, jeśli mu to przeszkadza.
-Jak już sama wspomniałaś- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła-mruknął, uśmiechając się teraz wrednie.
No zabiję, zaraz! Naprawdę gdy wstanę z tego cholernego materaca, obiję mu tą jego buźkę tak, że sam się nie pozna!
-No już, nie naburmuszaj się!-krzyknął z entuzjazmem. Jednak jest totalnym kretynem. Nie dość, że głowa mnie boli, to ten się jeszcze drze.-Odpowiem Ci na wszystkie twoje pytania, później. Najpierw odpocznij-tą ostatnią część zdania szepnął. Chciałam coś jeszcze odpowiedzieć, jednak zostałam sama w pomieszczeniu.
-Ech... Co za debil-westchnęła, ciężko opadając na legowisko. Nie było to zbyt przyjemne miejsce do spania. Tak szczerze ? To teraz nie zwracałam na to uwagi. Momentalnie zasnęłam...
****
Przepraszam za błędy, jednak nie mam siły ich zmieniać. Sorry -.-
W czasie tego rozdziału słuchałam pewnego utworu...